Według zasłyszanych informacji, wizyta Rubena w el Gounie miała zupełnie inny cel niż zakładany przez organizatorów kite jamboree. Ruben otrzymał w Warszawie tajemniczą mapę El Gouny, na której zaznaczone było miejsce ukrycia tajemniczego skarbu, który po odnalezieniu miał rozbudzić fantazję Rubena. Ofiarodawcą mapy był jeden z polskich riderów, który według niepotwierdzonych informacji był ongiś właścicielem i beneficjentem skarbu. Niestety całonocne poszukiwania [podobno w towarzystwie również szalonego rumaka] nie dały efektu i skarb do dziś czeka na swojego znalazcę. Lekko rozczarowany tym faktem Ruben raczył się w zamian codziennie lokalnymi specjałami.




